Blog

Tryb ajlawju </3

tryb chlanie

Natchniona doświadczeniami poprzedniej nocy + natknęłam się dzisiaj na tematycznego mema = musiałam się z wami podzielić moją kolejną rozkminą 😀

Jak to jest z tymi wyznaniami po alkoholu?
To jest szczere, bo człowiek przestaje blokować w sobie uczucia i nie boi się mówić otwarcie co chodzi mu po glowie, czy to tylko efekt uboczny dobrego humoru ?

Mój przypadek:
Spotykam się z kimś (nazwijmy go: X ) nasza znajomość już trwa na tyle długo, że może z tego coś wyjść, ale NIC nie wychodzi. X baaardzo ukrywa swoje uczucia. Ja natomiast jestem otwarta i mówię X’owi o swoich emocjach wprost, więc doskonale wie, że zależy mi na nim.
Koło 4 w nocy w trakcie świetnej zabawy w jedym z wrocławskich pubów zostałam zaskoczona takim to właśnie wyznaniem miłości, na które czekałam długo- nie spodziewałam się, że usłysze to w takich okolicznościach…
X dobrze podpity, ja też w świetnym humorze, a tu taki strzał.
– Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie zbyt ważne żeby mówić o tym w takim stanie i w takim miejscu, poprosiłam żeby powiedział mi to na trzeźwo. X bez zastanowienia zgodził się.
Następnego dnia temat nie istniał. A kiedy delikatnie nawiązywałam do poprzedniej nocy on nie miał nawet zamiaru tego poruszać.

Nie należe do osób, które wymuszają tego typu rozmowy lub naciskają na otwieranie się kiedy druga strona sama nie wykaże takiej chęci.
Tak więc X znowu namieszał mi w głowie i zostawił z tym samą…

Więc jak to jest?
Zwykły pijacki bełkot, czy prawda wyszła na jaw ?

 

 

Reklamy

temat ojojany będzie rozwiązany?

Przejść odrazu do + i – czy jeszcze wam coś pojojczyć o sobie?

ojojoj

Lubię sobie ponarzekać i poużalać się nad sobą, pozwala mi to rozładować frustracje i być w centrum zainteresowania – paskudna cecha wiem… Nie powinnam tego zwalać na fakt, że jestem jedynaczką, a niestety tak robię ;P
OJ ja marudna !
Brakuje mi osób, na które mogę liczyć tak jak na Kasie Polasie. Nie jojczyłabym gdyby nie to, że Polasia wyprowadziła się 70km od Wrocławia i jestem tu totalnie sama. Mam jakiś tam znajomych, ale kiedy potrzebuję pomocy, to nie ma NIKOGO na kim mogę polegać!
OJ ja samotna !
Niby pracuje, a jednak nie jestem zadowolona z mojej pracy, co roku zmieniam na inną i wciąż zarabiam za mało. Czuje się taka nijaka przez to. Teraz znowu rozglądam się za nową pracą i czuje, że mam ogromne braki. Najgorsze, że chciałabym zmienić na lepszą, bardziej wymagającą pracę, gdzie będę mogła się rozwijać i zarabiać na tyle, żeby realizować swoje pomysły, a jest ich masa i z każdym tygodniem przybywają, ale moje kompetencje pozostawiają wiele do życzenia -.-
OJ ja biedna!
Biednyś, bo głupiś…
OJ ja głupiutka!
Zamiast się użalać powinnam się spiąć i ruszyć 4litery. Cisnąć z tematem samorozwoju, a przy okazji zadbać też o formę na lato. A ja tylko jojcze, że mi źle a marnuje czas na… no właśnie praktycznie na niczym specjalnym. Żebym chociaż książki w tym czasie czytała…
OJ ja leniwa!

Dobra- koniec, bo tak mogę stękać pół wieczoru … ;D A tego byście nie chcięli.


Tak więc wczoraj zrobiłam rozpiskę rzeczy ważnych, które muszę ogarnąć, bo powoli robi się nieciekawie. Baa, nawet wyznaczyłam sobie terminy realizacji!
I zabrałam się dzisiaj za pierwszy punkt – TELEFON/ wgrać działający rom.
Na forum xda-developers wynalazłam jakieś dwa romy, które może i będą banglały, ale jeden pobierał mi się godzinę! Więc żeby nie marnować czasu zabrałam się za regulowanie przerzutki w rowerze, bo też to na mnie czekało.
EFEKT?
Przerzutkę rozj3bauam tak, że nie wiem jak teraz to naprawić 😀 Chyba namieszałam z blatami i brakuje mi dystansów i regulowanie zakresu przedniej przerzutki póki co się nie uda.
Właśnie zorganizowałam sobie zastępczy telefon, bo to wydawało się łatwiejsze niż wkurwi@nie z programem do karty SD żeby lapek ją widział, a potem wgranie romu, który okaże się kolejną pomyłką z masą bugów, których nawet nie umiem prawidłowo opisać, żeby zostać np. testerem.

Niby coś wiem, ale praktycznie gunwo wiem :/

Rower i telefon mogę oddać do serwisów, ale przecież to za proste, bo ja lubię utrudniać sobie życie, że niby jestem taka samodzielna…
– Wmawiam sobie, że uczę się nowych rzeczy.
– Może i uczę, ale na co mi ta wiedza, jak ja dalej nie jestem ani sławna, ani bogata xD Piękna i młoda raczej też już nie będę xP

Miałam skończyć z jojczeniem, a mimowolnie dalej to robię- sorki ;P

No to coś pozytywnego:
Jestem głodna wiedzy i mam ogromne ambicje. Chcę wiedzieć i umieć WSZYSTKO!
Jest takie mądre powiedzonko:

Jak coś jest do wszystkiego to jest do NICZEGO !

No, więc muszę jakoś to ogarnąć, żeby skupić się tylko na tym co jest naprawdę istotne, a nie marnować czasu na głupoty, wmawiając sobie, że to wartościowe. NIE, bycie alfą i omegą nie jest wartościowe, bo jest nieosiągalne! 🙂 No i znowu wyszedł negatyw ;P kufa

Myślę, myślę i uważam, że pozytywnym aspektem mojej jebni3tej egzystencji jest to, że przestałam już pakować się bezmyślnie w związki. Niby spotykam się z Dawidem, ale nie mam ciśnienia. Prowadzenie życia w trybie singiel bardzo mi się podoba, bo mam wspaniałą przestrzeń życiową i nikt nie może mnię ograniczyć. Niestety w takim wygodnym bycie brakuje mi jedynie osoby na której mogę zawsze polegać. Dawid niestety nie umie mi tego zapewnić, dlatego też muszę się poważnie zastanowić nad sensem poświęcania mu mojego czasu, którego mam ZA MAŁO!

Definitywnie pozytywnym faktem jest to, że widzę problem i chcę go naprawić.

Małymi kroczkami, ale do przodu!


Jeszcze część formalna- DZIENNIK:

+ chcę się rozwijać i mam głód wiedzy (ale z rozsądkiem- nie wszystko na raz).
+ dostrzegam gdzie popełniam błędy i chce się na nich uczyć (żeby ich nie powtórzyć).

jestem paskudną marudą i obudziła się we mnie pesymistka (OJ niedobrze).
nie umiem spotkać normalnego chłopaka (bo sama jestem nienormalna ;> ) 

co mylśleć ?

Po dodaniu pierwszego wpisu wyłączyłam laptopa i wyszłam z biura…
Starałam się zachować pozytywny humor mimo zmęczenia po całym tygodniu pracy. W potylicy rozpychała się świadomość, że nadchodzący weekendy spędzę na uczelni i nie będę miała nawet jednego dnia wolnego.
– uśmiechnij się Lauruś, pomyślałam. I tak też zrobiłam 🙂

Wtedy zobaczyłam moje auto oklejone małymi, niebieskimi karteczkami, które dobitnie uświadomiły mi, że zaparkowałam na bramie wjazdowej :/
– UPS!

Grzecznie odpisałam na jednej z karteczek

PRZEPRASZAM,
miałam ciężki poranek
i jeszcze cięższy dzień
😦 

– nieświadoma co dalej nastąpi przykleiłam ją na ogrodzenie prowadzące do zastawionego garażu i wsiadłam do samochodu.

Przekręcam kluczyk i NIC, nie chce odpalić -padł akumulator…  ZAJE*IŚCIE!
Miałam podjechać jeszcze po telefon, który został wczoraj u znajomego.
Jest 17:00, znajomy o 18 wychodzi na jakieś spotkanie, o tej godzinie we Wrocławiu rozkwitają najpiękniejsze korki, a ja mam do niego spoooory kawał do przejechania…
Fajna sytuacja, co ? 🙂


DZIENNIKA nadszedł czas…

+ mam przyjaciółkę, na której zawszę mogę polegać ❤ dziękuje Ci Kasiu ;*

jestem strasznym nieogarem (miałam już tydzień temu kupić nowy akumulator, a telefon zostawiłam u Dawida nie pierwszy raz). Wychodzi mój brak organizacji 😦

 

 

A gdyby tak… prowadzić DZIENNIK ?

d982d8b1d8a7d8a1d8a94Taki niezwyczajny dziennik…

O co mi chodzi?
To dobre pytanie 🙂 Dziennik ma być narzędziem do określenia samej siebie…

– Może akurat Ty wiesz jakie masz swoje mocne strony, co Cię najlepiej cechuje i DOKŁADNIE wiesz czego chcesz od życia. Ja mam z tym duży problem, bo czasem jestem jak superbohaterka, która może wszystko, a czasem czuję się płytka i bezwartościowa, jakbym nie znała swojej wartości i nie wiedziała co ze sobą dalej zrobić.

Niestety gdzieś się zagubiłam 😦

Najważniejsze to zauważyć problem, a następnie szukać odpowiedzi.
Moje ROZWIĄZANIE problemu: odnaleźć siebie 😉

Tak więc DZIENNIK będzie formą NAWIGACJI
– mam tylko nadzieję, że nie wjadę z nim do jeziora 😛 haha


KRÓTKI OPIS BUDOWY DZIENNIKA:

Podstawą będą dwa pytania, na które będę odpowiadała sobie powieeeedzmy każdego dnia, ale znając życie to będzie z tym różnie i podłużnie 😛

PYTANIA:

 Co dało mi pozytywego kopa ? 

 Po czym poczułam się kiepsko ?


PODOBNO
Tworzenie dziennika swoich silnych i słabych stron jest fundamentalnym narzędziem szczęśliwego i spełnionego życia.

To się jeszcze okaże…
😀